piątek, 27 listopada 2015

4 - Powoli, lecz pewnie

Minęły dwa tygodnie od rozpoczęcia wakacji. Razem z Willem byliśmy już na wielu imprezach z przyjaciółmi. Dzisiaj po raz kolejny urządzaliśmy przyjęcie, które miało się odbyć w domu chłopaka.

-Alkohol?

-Jest.

-Jedzenie?

-Jest.

-Czyste ręczniki?

-Zawsze! - Odpowiada Will, na co parskam śmiechem, można już zaczynać zabawę. Usiedliśmy wygodnie czekając na pierwszych gości, którzy już po paru minutach zaczęli się schodzić. Pierwsza przybyła Sara Blood, następna była Irma Black ze swoim chłopakiem Mike'm Strong, czyli nasi najbliżsi znajomi. Gdy w domu było już około pięćdziesięciu młodych nastolatków impreza rozkręciła się na Maksa. Odnalazłam wśród tłumu Willa, który jak ja był już mocno wstawiony. Podeszłam do niego.

-Czas zakończyć nie uważasz? - Zapytałam patrząc na zegarek zapięty na jego ręce.

-Yyy... Ok ok. Koniec imprezy wynocha! - To drugie skierował do imprezowiczów.

Goście spojrzeli na niego z wyrzutem, ale po chwili posłusznie zaczęli opuszczać rezydencję. Gdy dom opustoszał, chłopak złapał mnie za rękę i pociągnął bym wraz z nim usiadła na kanapie w salonie.

-Powinniśmy zacząć sprzątać - powiedziałam niechętnie podnosząc się z kanapy, lecz nie zdążyłam zrobić kroku, gdy Will z powrotem pociągnął mnie na kanapę.

-Jutro - wymruczał mi do ucha, przez co na moich policzkach pojawiły się rumieńce.

-To, co w takim razie będziemy robić, jest... >> Spojrzałam na zegarek << trzecia czterdzieści.

-Może winka?

-A wiesz, że chętnie.

Gdy minął już trzeci kieliszek Will przysunął się bliżej.

-Kochasz mnie? - Zapytał niepewnie.

-Kocham - od powiedziałam czując motylki w brzuchu.

Teraz, mimo iż był pijany wiedział, że nie zapomni tego wieczoru. Nachylił się nade mną i namiętnie, ale z czułością i pożądaniem pocałował, po chwili osłupienia oddałam pocałunek. Pożądanie Willa wzięło górę i już po chwili zdjął ze mnie bluzkę, by ujrzeć koronkowy stanik zakrywający moje piersi, szybko załapałam aluzję i zaczęłam rozpinać pasek od spodni. Gdy byliśmy już całkowicie nadzy usta chłopaka zaczęły całować moją szyję, po woli zjeżdżając do brzucha i z powrotem do ust.

-Jesteś pewna?

-Tak. - odpowiedziałam pewnie, mimo iż byłam pijana wiedziałam, na co się pisze.

-A konsekwencje?

-Będą jutro.

I tym sposobem znaleźliśmy się w sytuacji, w której chłopak powoli, lecz pewnie we mnie wchodzi.


Rano obudziliśmy się z po żądnym kacem, mimo tego, że ostatniej nocy porządnie się upiliśmy to oboje pamiętaliśmy finał imprezy i wcale nie żałowaliśmy.

-Jak się spało Amy? - Zapytał szczęśliwy chłopak.

-To była najlepsza noc w moim życiu! - Krzyknęłam podekscytowana.

-Jakie plany na dziś?

-Chodźmy na zakupy!

-Zapowiada się ciężki dzień.

Po umyciu się i ubraniu byliśmy już gotowi do wyjścia na miasto.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

-Która jest ładniejsza różowa czy biała?

-Zdecydowanie biała.

-To ja chyba wezmę tą czarną.

-Kobiety - szepnął cicho Will i po chwili dostał torebką w twarz.

-Słyszałam!

-Moja wina! Pytałaś biała czy różowa, ale co tam wezmę czarną.

-Przesadzasz - zaśmiałam się - To może ja kupię tą czarną i pójdziemy do kina? - Will uśmiechnął się szeroko.

-Podoba mi się twój tok myślenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz