„Chcę do Ciebie.
Nic więcej.
Chcę usiąść i słuchać, być blisko.
Chcę do Ciebie.
Nic więcej.
To dużo i mało, i wszystko”
Wyobraź sobie, że ktoś, kogo nie znasz okazuje się być tobie bardzo bliski, on ciebie pamięta ty dawno zapomniałaś. Uczucie, które towarzyszy ci, gdy przypominasz sobie jest cudowne, lecz zarazem okropne, bo zapomniałaś o kimś, na kim kiedyś ci zależało, a wtedy już wiesz, że warto mu zaufać, mimo iż zagubił się po drodze. Na biurku znalazłam karteczkę, której treść brzmiała: mam nadzieję, że mnie pamiętasz, nie tylko z tej nocy, ale i z dzieciństwa. Proste zdanie, ale nadal nie mogłam uwierzyć, że zapomniałam o moim jedynym prawdziwym przyjacielu. Poznałam go jeszcze zanim moi rodzice stali się bezdusznymi ludźmi, którzy dbają tylko o swoje interesy. To były czasy, których nie chce wspominać, mimo iż były to najlepsze dni mojego życia, tyle, że one odeszły i nigdy nie wrócą, bo szczęście dla mnie dalej potoczyło się źle. Po pięciokrotnym przeczytaniu krótkiego liściku uznałam, że pójdę do Willa... Stanęłam pod drzwiami rezydencji i nacisnęłam na dzwonek do drzwi, już po chwili usłyszałam zbliżające się kroki. Will otworzył wejście i zaprosił mnie do domu. Weszłam do salonu i usiadłam na fotelu.
-Chcesz coś do picia?
-Will ja... Ja po prostu przyszłam porozmawiać - chłopak popatrzył na mnie pytająco by po chwili się roześmiać.
-Amy słuchaj, rozumiem, że przeczytałaś mój liścik, ale my nie musimy rozmawiać, to, co się ostatnio wydarzyło to tylko moja wina i chciałbym żebyśmy zaczęli od nowa zapominając o tym, co było, zgadzasz się? - Teraz jego mina była całkowicie poważna, a ja miałam mętlik, bo jeśli mamy o wszystkim zapomnieć to będzie łatwiej, ale tego, co było nie da się zapomnieć.
-Zgadzam - uznałam, że dam mu szansę, dam nam szansę na przyjaźń.
-To cudownie
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Od mojego pogodzenia z Willem minął miesiąc. Byłam szczęśliwa, że znów jesteśmy nierozłączni. Z każdym dniem od naszej zgody lubiliśmy się coraz bardziej, od paru dni czułam dziwne uczucie, gdy spotykałam się z chłopakiem, miałam motylki w brzuchu. Zaczynałam się w nim zakochiwać, ale nie chciałam niszczyć powstałej niedawno przyjaźni, no i bałam się, że on nie czuje tego samego, co ja. Jednak myliłam się, bo Will Lotario od tygodnia bujał w obłokach, już nie obchodziło go nic innego tylko brązowe włosy pewnej pięknej dziewczyny, która namieszała mu w głowie, czy ją kocha? Tak zdecydowanie to nie jest już zauroczenie, pragnie by była obok niego. Chce ją bronić przed okrucieństwami świata, przy nim zawsze będzie bezpieczna, nie pozwoli jej nikomu skrzywdzić. Do końca szkoły, a raczej do wakacji został już tylko miesiąc, tylko marzyłam a Lotariem by móc rozkoszować się wolnością, brakiem zadań domowych i końcem żmudzenia nauczycieli, którzy zdawali się nie widzieć, że nikt ich nie słucha.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wstałam z uśmiechem na twarzy i szybko przygotowałam się do szkoły. Od dzisiejszego dnia został już równo miesiąc do zakończenia szkoły, i również do dwóch miesięcy leniuchowania wraz z Willem, który na całe wakacje zaprosił mnie do siebie, bo jego rodzice już w następnym tygodniu wyruszają na Hawaje i będą tam do końca września, bez swojego syna, ale to już tak jest, gdy ma się bogatych rodziców, tylko wyjątki nadal kochają swoje dzieci, a tacy jak moi udają. Zjadłam śniadanie i poszłam do szkoły. Moją pierwszą lekcją dzisiaj była biologia. Nauczycielka od tego przedmiotu nie jest lubiana przez uczniów, jej sposób nauczania jest bezsensowny, a na dodatek nigdy nie jest miła. Minuty ciągnęły się niemiłosiernie, nie miałam siły słuchać wykładu o układzie wydalniczym człowieka, bo, mimo iż lubię biologie to uważam, że nauczycielka mi ją obrzydziła. Gdy tak rozmyślałam zadzwonił dzwonek rozpoczynający przerwę, następną lekcją była matematyka, następnie chemia, w-f, godzina wychowawcza i j. polski. Kiedy wyszłam przed budynek szkoły chwilę czekałam na Willa i ruszyliśmy razem do jego domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz