Minęły dwa tygodnie od rozpoczęcia wakacji. Razem z Willem byliśmy już na wielu imprezach z przyjaciółmi. Dzisiaj po raz kolejny urządzaliśmy przyjęcie, które miało się odbyć w domu chłopaka.
-Alkohol?
-Jest.
-Jedzenie?
-Jest.
-Czyste ręczniki?
-Zawsze! - Odpowiada Will, na co parskam śmiechem, można już zaczynać zabawę. Usiedliśmy wygodnie czekając na pierwszych gości, którzy już po paru minutach zaczęli się schodzić. Pierwsza przybyła Sara Blood, następna była Irma Black ze swoim chłopakiem Mike'm Strong, czyli nasi najbliżsi znajomi. Gdy w domu było już około pięćdziesięciu młodych nastolatków impreza rozkręciła się na Maksa. Odnalazłam wśród tłumu Willa, który jak ja był już mocno wstawiony. Podeszłam do niego.
-Czas zakończyć nie uważasz? - Zapytałam patrząc na zegarek zapięty na jego ręce.
-Yyy... Ok ok. Koniec imprezy wynocha! - To drugie skierował do imprezowiczów.
Goście spojrzeli na niego z wyrzutem, ale po chwili posłusznie zaczęli opuszczać rezydencję. Gdy dom opustoszał, chłopak złapał mnie za rękę i pociągnął bym wraz z nim usiadła na kanapie w salonie.
-Powinniśmy zacząć sprzątać - powiedziałam niechętnie podnosząc się z kanapy, lecz nie zdążyłam zrobić kroku, gdy Will z powrotem pociągnął mnie na kanapę.
-Jutro - wymruczał mi do ucha, przez co na moich policzkach pojawiły się rumieńce.
-To, co w takim razie będziemy robić, jest... >> Spojrzałam na zegarek << trzecia czterdzieści.
-Może winka?
-A wiesz, że chętnie.
Gdy minął już trzeci kieliszek Will przysunął się bliżej.
-Kochasz mnie? - Zapytał niepewnie.
-Kocham - od powiedziałam czując motylki w brzuchu.
Teraz, mimo iż był pijany wiedział, że nie zapomni tego wieczoru. Nachylił się nade mną i namiętnie, ale z czułością i pożądaniem pocałował, po chwili osłupienia oddałam pocałunek. Pożądanie Willa wzięło górę i już po chwili zdjął ze mnie bluzkę, by ujrzeć koronkowy stanik zakrywający moje piersi, szybko załapałam aluzję i zaczęłam rozpinać pasek od spodni. Gdy byliśmy już całkowicie nadzy usta chłopaka zaczęły całować moją szyję, po woli zjeżdżając do brzucha i z powrotem do ust.
-Jesteś pewna?
-Tak. - odpowiedziałam pewnie, mimo iż byłam pijana wiedziałam, na co się pisze.
-A konsekwencje?
-Będą jutro.
I tym sposobem znaleźliśmy się w sytuacji, w której chłopak powoli, lecz pewnie we mnie wchodzi.
Rano obudziliśmy się z po żądnym kacem, mimo tego, że ostatniej nocy porządnie się upiliśmy to oboje pamiętaliśmy finał imprezy i wcale nie żałowaliśmy.
-Jak się spało Amy? - Zapytał szczęśliwy chłopak.
-To była najlepsza noc w moim życiu! - Krzyknęłam podekscytowana.
-Jakie plany na dziś?
-Chodźmy na zakupy!
-Zapowiada się ciężki dzień.
Po umyciu się i ubraniu byliśmy już gotowi do wyjścia na miasto.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
-Która jest ładniejsza różowa czy biała?
-Zdecydowanie biała.
-To ja chyba wezmę tą czarną.
-Kobiety - szepnął cicho Will i po chwili dostał torebką w twarz.
-Słyszałam!
-Moja wina! Pytałaś biała czy różowa, ale co tam wezmę czarną.
-Przesadzasz - zaśmiałam się - To może ja kupię tą czarną i pójdziemy do kina? - Will uśmiechnął się szeroko.
-Podoba mi się twój tok myślenia.
piątek, 27 listopada 2015
czwartek, 12 listopada 2015
3 - Znów jesteśmy nierozłączni
Znów jesteśmy nierozłączni
Wyobraź sobie, że ktoś, kogo nie znasz okazuje się być tobie bardzo bliski, on ciebie pamięta ty dawno zapomniałaś. Uczucie, które towarzyszy ci, gdy przypominasz sobie jest cudowne, lecz zarazem okropne, bo zapomniałaś o kimś, na kim kiedyś ci zależało, a wtedy już wiesz, że warto mu zaufać, mimo iż zagubił się po drodze. Na biurku znalazłam karteczkę, której treść brzmiała: mam nadzieję, że mnie pamiętasz, nie tylko z tej nocy, ale i z dzieciństwa. Proste zdanie, ale nadal nie mogłam uwierzyć, że zapomniałam o moim jedynym prawdziwym przyjacielu. Poznałam go jeszcze zanim moi rodzice stali się bezdusznymi ludźmi, którzy dbają tylko o swoje interesy. To były czasy, których nie chce wspominać, mimo iż były to najlepsze dni mojego życia, tyle, że one odeszły i nigdy nie wrócą, bo szczęście dla mnie dalej potoczyło się źle. Po pięciokrotnym przeczytaniu krótkiego liściku uznałam, że pójdę do Willa... Stanęłam pod drzwiami rezydencji i nacisnęłam na dzwonek do drzwi, już po chwili usłyszałam zbliżające się kroki. Will otworzył wejście i zaprosił mnie do domu. Weszłam do salonu i usiadłam na fotelu.
-Chcesz coś do picia?
-Will ja... Ja po prostu przyszłam porozmawiać - chłopak popatrzył na mnie pytająco by po chwili się roześmiać.
-Amy słuchaj, rozumiem, że przeczytałaś mój liścik, ale my nie musimy rozmawiać, to, co się ostatnio wydarzyło to tylko moja wina i chciałbym żebyśmy zaczęli od nowa zapominając o tym, co było, zgadzasz się? - Teraz jego mina była całkowicie poważna, a ja miałam mętlik, bo jeśli mamy o wszystkim zapomnieć to będzie łatwiej, ale tego, co było nie da się zapomnieć.
-Zgadzam - uznałam, że dam mu szansę, dam nam szansę na przyjaźń.
-To cudownie
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Od mojego pogodzenia z Willem minął miesiąc. Byłam szczęśliwa, że znów jesteśmy nierozłączni. Z każdym dniem od naszej zgody lubiliśmy się coraz bardziej, od paru dni czułam dziwne uczucie, gdy spotykałam się z chłopakiem, miałam motylki w brzuchu. Zaczynałam się w nim zakochiwać, ale nie chciałam niszczyć powstałej niedawno przyjaźni, no i bałam się, że on nie czuje tego samego, co ja. Jednak myliłam się, bo Will Lotario od tygodnia bujał w obłokach, już nie obchodziło go nic innego tylko brązowe włosy pewnej pięknej dziewczyny, która namieszała mu w głowie, czy ją kocha? Tak zdecydowanie to nie jest już zauroczenie, pragnie by była obok niego. Chce ją bronić przed okrucieństwami świata, przy nim zawsze będzie bezpieczna, nie pozwoli jej nikomu skrzywdzić. Do końca szkoły, a raczej do wakacji został już tylko miesiąc, tylko marzyłam a Lotariem by móc rozkoszować się wolnością, brakiem zadań domowych i końcem żmudzenia nauczycieli, którzy zdawali się nie widzieć, że nikt ich nie słucha.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wstałam z uśmiechem na twarzy i szybko przygotowałam się do szkoły. Od dzisiejszego dnia został już równo miesiąc do zakończenia szkoły, i również do dwóch miesięcy leniuchowania wraz z Willem, który na całe wakacje zaprosił mnie do siebie, bo jego rodzice już w następnym tygodniu wyruszają na Hawaje i będą tam do końca września, bez swojego syna, ale to już tak jest, gdy ma się bogatych rodziców, tylko wyjątki nadal kochają swoje dzieci, a tacy jak moi udają. Zjadłam śniadanie i poszłam do szkoły. Moją pierwszą lekcją dzisiaj była biologia. Nauczycielka od tego przedmiotu nie jest lubiana przez uczniów, jej sposób nauczania jest bezsensowny, a na dodatek nigdy nie jest miła. Minuty ciągnęły się niemiłosiernie, nie miałam siły słuchać wykładu o układzie wydalniczym człowieka, bo, mimo iż lubię biologie to uważam, że nauczycielka mi ją obrzydziła. Gdy tak rozmyślałam zadzwonił dzwonek rozpoczynający przerwę, następną lekcją była matematyka, następnie chemia, w-f, godzina wychowawcza i j. polski. Kiedy wyszłam przed budynek szkoły chwilę czekałam na Willa i ruszyliśmy razem do jego domu.
„Chcę do Ciebie.
Nic więcej.
Chcę usiąść i słuchać, być blisko.
Chcę do Ciebie.
Nic więcej.
To dużo i mało, i wszystko”
Wyobraź sobie, że ktoś, kogo nie znasz okazuje się być tobie bardzo bliski, on ciebie pamięta ty dawno zapomniałaś. Uczucie, które towarzyszy ci, gdy przypominasz sobie jest cudowne, lecz zarazem okropne, bo zapomniałaś o kimś, na kim kiedyś ci zależało, a wtedy już wiesz, że warto mu zaufać, mimo iż zagubił się po drodze. Na biurku znalazłam karteczkę, której treść brzmiała: mam nadzieję, że mnie pamiętasz, nie tylko z tej nocy, ale i z dzieciństwa. Proste zdanie, ale nadal nie mogłam uwierzyć, że zapomniałam o moim jedynym prawdziwym przyjacielu. Poznałam go jeszcze zanim moi rodzice stali się bezdusznymi ludźmi, którzy dbają tylko o swoje interesy. To były czasy, których nie chce wspominać, mimo iż były to najlepsze dni mojego życia, tyle, że one odeszły i nigdy nie wrócą, bo szczęście dla mnie dalej potoczyło się źle. Po pięciokrotnym przeczytaniu krótkiego liściku uznałam, że pójdę do Willa... Stanęłam pod drzwiami rezydencji i nacisnęłam na dzwonek do drzwi, już po chwili usłyszałam zbliżające się kroki. Will otworzył wejście i zaprosił mnie do domu. Weszłam do salonu i usiadłam na fotelu.
-Chcesz coś do picia?
-Will ja... Ja po prostu przyszłam porozmawiać - chłopak popatrzył na mnie pytająco by po chwili się roześmiać.
-Amy słuchaj, rozumiem, że przeczytałaś mój liścik, ale my nie musimy rozmawiać, to, co się ostatnio wydarzyło to tylko moja wina i chciałbym żebyśmy zaczęli od nowa zapominając o tym, co było, zgadzasz się? - Teraz jego mina była całkowicie poważna, a ja miałam mętlik, bo jeśli mamy o wszystkim zapomnieć to będzie łatwiej, ale tego, co było nie da się zapomnieć.
-Zgadzam - uznałam, że dam mu szansę, dam nam szansę na przyjaźń.
-To cudownie
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Od mojego pogodzenia z Willem minął miesiąc. Byłam szczęśliwa, że znów jesteśmy nierozłączni. Z każdym dniem od naszej zgody lubiliśmy się coraz bardziej, od paru dni czułam dziwne uczucie, gdy spotykałam się z chłopakiem, miałam motylki w brzuchu. Zaczynałam się w nim zakochiwać, ale nie chciałam niszczyć powstałej niedawno przyjaźni, no i bałam się, że on nie czuje tego samego, co ja. Jednak myliłam się, bo Will Lotario od tygodnia bujał w obłokach, już nie obchodziło go nic innego tylko brązowe włosy pewnej pięknej dziewczyny, która namieszała mu w głowie, czy ją kocha? Tak zdecydowanie to nie jest już zauroczenie, pragnie by była obok niego. Chce ją bronić przed okrucieństwami świata, przy nim zawsze będzie bezpieczna, nie pozwoli jej nikomu skrzywdzić. Do końca szkoły, a raczej do wakacji został już tylko miesiąc, tylko marzyłam a Lotariem by móc rozkoszować się wolnością, brakiem zadań domowych i końcem żmudzenia nauczycieli, którzy zdawali się nie widzieć, że nikt ich nie słucha.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wstałam z uśmiechem na twarzy i szybko przygotowałam się do szkoły. Od dzisiejszego dnia został już równo miesiąc do zakończenia szkoły, i również do dwóch miesięcy leniuchowania wraz z Willem, który na całe wakacje zaprosił mnie do siebie, bo jego rodzice już w następnym tygodniu wyruszają na Hawaje i będą tam do końca września, bez swojego syna, ale to już tak jest, gdy ma się bogatych rodziców, tylko wyjątki nadal kochają swoje dzieci, a tacy jak moi udają. Zjadłam śniadanie i poszłam do szkoły. Moją pierwszą lekcją dzisiaj była biologia. Nauczycielka od tego przedmiotu nie jest lubiana przez uczniów, jej sposób nauczania jest bezsensowny, a na dodatek nigdy nie jest miła. Minuty ciągnęły się niemiłosiernie, nie miałam siły słuchać wykładu o układzie wydalniczym człowieka, bo, mimo iż lubię biologie to uważam, że nauczycielka mi ją obrzydziła. Gdy tak rozmyślałam zadzwonił dzwonek rozpoczynający przerwę, następną lekcją była matematyka, następnie chemia, w-f, godzina wychowawcza i j. polski. Kiedy wyszłam przed budynek szkoły chwilę czekałam na Willa i ruszyliśmy razem do jego domu.
wtorek, 10 listopada 2015
2 - Gdzie ja jestem?
Gdzie ja jestem?
Rozdział Dedykuje:
Wszystkim, którzy tutaj zajrzeli i zajrzą :*
Jak byście zareagowali budząc się w nieswoim łóżku? Kiedy otworzyłam oczy i rozejrzałam się po pokoju poczułam narastający strach. Gdzie ja jestem? W pomieszczeniu stały dwa białe nocne stoliki i dwie wielkie kanapy, o śnieżnym kolorze, czarny jak noc telewizor plazmowy i laptop. Całe miejsce było ogromne, i niesamowite. Ściany szare i podłogi w kolorze ciemnego drewna bardzo ładnie wyglądały z białymi meblami. W pewnym momencie usłyszałam jak ktoś się koło mnie porusza, oczywiście wystraszona odskoczyłam na... Pustą przestrzeń, prościej mówiąc spadłam na ziemię. To był Will. Ja chyba nie uprawiałam z nim... NIE! To nie jest możliwe, prawda?
-Jak się spało? - To pytanie wyrwało mnie z rozmyślań i w tym momencie przypomniały mi się urywki z poprzedniej nocy. Poszłam z Willem do klubu, piliśmy różne alkoholowe świństwa, a później... O MÓJ BOŻE! Później moja bielizna, i moje ciało i jego... NIE WIERZĘ! ZROBIŁAM TO! CHYBA SIĘ ZABIJE PRZECIEŻ JA MAM 17 LAT! Przecież moja matka mnie zabije... Chociaż, ona i tak się mną nie interesuje, ale jak zajdę w ciąże to jak ja to przed nią ukryję? STOP! Uspokoiłam się i wstałam z podłogi, zaczęłam rozglądać się za moimi ubraniami, Will najwyraźniej to zauważył i powiedział, że moje rzeczy znajdę w łazience obok pokoju. Ale zanim stamtąd wyszłam usłyszałam pytanie, którego nie chciałam usłyszeć:
-Ty nic ze wczoraj nie pamiętasz, co? - W tym pytaniu było słychać nutkę zawodu. Najwyraźniej coś między nami się wydarzyło nie tylko w łóżku.
-Niezbyt,... A... Czy my... No wiesz?
-Tak, i bardzo cię za to przepraszam ja myślałem... Myślałem, że zdajesz sobie z tego sprawę.
Gdy to usłyszałam jak najszybciej się ubrałam i wyszłam z jego domu.
Jeszcze długi czas myślałam o tym zdarzeniu. Wieczorem zadzwonił do mnie telefon, jednak go nie odebrałam, bo wiedziałam, że to Will dzwonił, a jakoś nie specjalnie chciałam z nim rozmawiać. Niepotrzebnie podawałam mu mój numer telefonu. Gdy następnego dnia wstałam rano na moim biurku znalazłam...
Rozdział Dedykuje:
Wszystkim, którzy tutaj zajrzeli i zajrzą :*
Jak byście zareagowali budząc się w nieswoim łóżku? Kiedy otworzyłam oczy i rozejrzałam się po pokoju poczułam narastający strach. Gdzie ja jestem? W pomieszczeniu stały dwa białe nocne stoliki i dwie wielkie kanapy, o śnieżnym kolorze, czarny jak noc telewizor plazmowy i laptop. Całe miejsce było ogromne, i niesamowite. Ściany szare i podłogi w kolorze ciemnego drewna bardzo ładnie wyglądały z białymi meblami. W pewnym momencie usłyszałam jak ktoś się koło mnie porusza, oczywiście wystraszona odskoczyłam na... Pustą przestrzeń, prościej mówiąc spadłam na ziemię. To był Will. Ja chyba nie uprawiałam z nim... NIE! To nie jest możliwe, prawda?
-Jak się spało? - To pytanie wyrwało mnie z rozmyślań i w tym momencie przypomniały mi się urywki z poprzedniej nocy. Poszłam z Willem do klubu, piliśmy różne alkoholowe świństwa, a później... O MÓJ BOŻE! Później moja bielizna, i moje ciało i jego... NIE WIERZĘ! ZROBIŁAM TO! CHYBA SIĘ ZABIJE PRZECIEŻ JA MAM 17 LAT! Przecież moja matka mnie zabije... Chociaż, ona i tak się mną nie interesuje, ale jak zajdę w ciąże to jak ja to przed nią ukryję? STOP! Uspokoiłam się i wstałam z podłogi, zaczęłam rozglądać się za moimi ubraniami, Will najwyraźniej to zauważył i powiedział, że moje rzeczy znajdę w łazience obok pokoju. Ale zanim stamtąd wyszłam usłyszałam pytanie, którego nie chciałam usłyszeć:
-Ty nic ze wczoraj nie pamiętasz, co? - W tym pytaniu było słychać nutkę zawodu. Najwyraźniej coś między nami się wydarzyło nie tylko w łóżku.
-Niezbyt,... A... Czy my... No wiesz?
-Tak, i bardzo cię za to przepraszam ja myślałem... Myślałem, że zdajesz sobie z tego sprawę.
Gdy to usłyszałam jak najszybciej się ubrałam i wyszłam z jego domu.
Jeszcze długi czas myślałam o tym zdarzeniu. Wieczorem zadzwonił do mnie telefon, jednak go nie odebrałam, bo wiedziałam, że to Will dzwonił, a jakoś nie specjalnie chciałam z nim rozmawiać. Niepotrzebnie podawałam mu mój numer telefonu. Gdy następnego dnia wstałam rano na moim biurku znalazłam...
1 - Początki bywają niebezpieczne
Początki bywają niebezpieczne
Czuliście kiedyś, takie zażenowanie, kiedy ktoś znajomy mijał was na korytarzu i mimo, że widzieliście, że na was patrzy to nawet nie od powiedział na powiedziane przez was "cześć". Miałam tak tylko jeden raz, ale może zanim wam opowiem o tym zdarzeniu cofniemy się do samego początku…
Zapowiadał się wtedy dzień, jak co dzień, na początku poranna toaleta, później śniadanie, ubranie się i pójście do szkoły. W szkole jak zwykle nic ciekawego się nie wydarzy, lecz nie tym razem, bo ten dzień miał zapoczątkować początek nowej przygody, na pozór zwykły, dzień, a jednak. Tego dnia w szkole pojawił się nowy uczeń, i to nie byle, jaki! Sam Will Lotario! Najprzystojniejszy i najfajniejszy chłopak na świecie, niestety, lub stety nie dla mnie. Nie należę do osób, które robią "och" i "ach" na widok umięśnionego faceta. Ja należę do osób, które potykając się o... Właściwie to o nic wpadają na takie osoby wydając z siebie jedynie pisk, który w brzmieniu przypomina rżenie osła. To wtedy po raz pierwszy usłyszałam jego cudowny, piękny śmiech. Spodziewałam się raczej jego gniewu, ale najwyraźniej go to bawiło, że omal nie zepchnęłam go ze schodów. Cóż inni pewnie by na mnie wrzeszczeli, ale nie! On musiał się śmiać. To było coś bardzo dziwnego, a zarazem fascynującego. Przedstawił mi się i za proponował, że skoro omal nie doprowadziłam do tragedii to w zamian mam oprowadzić go po szkole. Jak dla mnie spoko. Może jak następnym razem się o niego potknę to za karę będę musiała zaprosić go do mnie do domu. Stop! Ja wcale tak wtedy nie myślałam!... No, może jednak, albo... Właściwie to właśnie tak wtedy myślałam... Gdy chłopak zapoznał się ze szkołą zaprosił mnie do klubu. Mimo że nie byliśmy pełnoletni udało się nam namówić barmana żeby dał nam trochę trunku. Jednak na tym się nie skończyło, w klubie byliśmy do północy. Gdy wyszliśmy Will chciał mnie zaprowadzić do domu, niestety nie wiedział gdzie mieszkam, a byłam tak pijana, że nie potrafiłam mu powiedzieć nic sensownego, tylko w kółko powtarzałam "no mieszkam u siebie w pokoju pacanku ty, zabierz mnie do mojego pokoju" albo "no mój dom, to ten największy na ulicy, z ogrodem", więc zabrał mnie do swojego domu. Dom, to jednak mało powiedziane, to była ogromna willa. Poinformował mnie, że mamy cały dom dla siebie, bo jego rodzice wracają za miesiąc, bo byli w trakcie miesiąca miodowego. Ostatnie, co pamiętam to jego łóżko i moja bielizna na podłodze.
Witam, chciałabym po informować, iż opowiadanie będzie historią Amy i Willa, a dopiero rozdział, przed epilogiem będzie powracał do tego rozdziału, a dokładniej do momentu, kiedy Amy mówi o tym, że po raz pierwszy zdarzyło jej się, że ktoś nie powiedział jej "cześć”, ale to będzie potem.
Czuliście kiedyś, takie zażenowanie, kiedy ktoś znajomy mijał was na korytarzu i mimo, że widzieliście, że na was patrzy to nawet nie od powiedział na powiedziane przez was "cześć". Miałam tak tylko jeden raz, ale może zanim wam opowiem o tym zdarzeniu cofniemy się do samego początku…
Zapowiadał się wtedy dzień, jak co dzień, na początku poranna toaleta, później śniadanie, ubranie się i pójście do szkoły. W szkole jak zwykle nic ciekawego się nie wydarzy, lecz nie tym razem, bo ten dzień miał zapoczątkować początek nowej przygody, na pozór zwykły, dzień, a jednak. Tego dnia w szkole pojawił się nowy uczeń, i to nie byle, jaki! Sam Will Lotario! Najprzystojniejszy i najfajniejszy chłopak na świecie, niestety, lub stety nie dla mnie. Nie należę do osób, które robią "och" i "ach" na widok umięśnionego faceta. Ja należę do osób, które potykając się o... Właściwie to o nic wpadają na takie osoby wydając z siebie jedynie pisk, który w brzmieniu przypomina rżenie osła. To wtedy po raz pierwszy usłyszałam jego cudowny, piękny śmiech. Spodziewałam się raczej jego gniewu, ale najwyraźniej go to bawiło, że omal nie zepchnęłam go ze schodów. Cóż inni pewnie by na mnie wrzeszczeli, ale nie! On musiał się śmiać. To było coś bardzo dziwnego, a zarazem fascynującego. Przedstawił mi się i za proponował, że skoro omal nie doprowadziłam do tragedii to w zamian mam oprowadzić go po szkole. Jak dla mnie spoko. Może jak następnym razem się o niego potknę to za karę będę musiała zaprosić go do mnie do domu. Stop! Ja wcale tak wtedy nie myślałam!... No, może jednak, albo... Właściwie to właśnie tak wtedy myślałam... Gdy chłopak zapoznał się ze szkołą zaprosił mnie do klubu. Mimo że nie byliśmy pełnoletni udało się nam namówić barmana żeby dał nam trochę trunku. Jednak na tym się nie skończyło, w klubie byliśmy do północy. Gdy wyszliśmy Will chciał mnie zaprowadzić do domu, niestety nie wiedział gdzie mieszkam, a byłam tak pijana, że nie potrafiłam mu powiedzieć nic sensownego, tylko w kółko powtarzałam "no mieszkam u siebie w pokoju pacanku ty, zabierz mnie do mojego pokoju" albo "no mój dom, to ten największy na ulicy, z ogrodem", więc zabrał mnie do swojego domu. Dom, to jednak mało powiedziane, to była ogromna willa. Poinformował mnie, że mamy cały dom dla siebie, bo jego rodzice wracają za miesiąc, bo byli w trakcie miesiąca miodowego. Ostatnie, co pamiętam to jego łóżko i moja bielizna na podłodze.
Witam, chciałabym po informować, iż opowiadanie będzie historią Amy i Willa, a dopiero rozdział, przed epilogiem będzie powracał do tego rozdziału, a dokładniej do momentu, kiedy Amy mówi o tym, że po raz pierwszy zdarzyło jej się, że ktoś nie powiedział jej "cześć”, ale to będzie potem.
Prolog
Czasem zastanawiamy się dlaczego nasze życie jest "takie" a nie "inne", chcemy za wszelką cenę doprowadzić je do perfekcji. Według moich znajomych ze szkoły mam "idealne" życie. Przyznam im rację, że dostaje to czego sobie zapragnę, przyznam, że moi rodzice są znani na całym świecie, ale nie przyznam, że moje życie dzięki temu jest perfekcyjne. Wszyscy znajomi moich rodziców zawsze powtarzają, że jak mi się fajnie żyje, że lepiej trafić nie mogłaś, że tak cudownie mieć takich rodziców jak ty, lecz znów, to nie jest prawda! Moja mama jest sławną piosenkarką, a tata bardzo wysoko postawionym biznesmenem. Mimo to i tak moje życie jest okropne. Pewnie teraz zadajecie sobie pytanie dlaczego ? Powiem wam, dlatego, że moi rodziciele mają mnie głęboko w dupie, wszyscy ludzie oszukują, że mnie lubią tylko dlatego, że chcą by mój tata, lub mama ich wypromowali, lub żeby mogli się pojawić w jakiejś durnej gazecie z nagłówkiem "Nowa przyjaciółka córki Tarji Turunen". To wszystko jest bez sensu. Jednak miało się zmienić...
Nazywam się Amy Turnen i oto moja historia . . .
Hejka
Na początek chciałabym wszystkich serdecznie powitać ;)
Za chwilkę dodam prolog, który napisałam parę dni temu, a zaraz po nim rozdział 1 i 2 !
Serdecznie zapraszam do czytania i komentowania. Jako, iż jest to mój pierwszy blog prosiłbym o rady :)
Za chwilkę dodam prolog, który napisałam parę dni temu, a zaraz po nim rozdział 1 i 2 !
Serdecznie zapraszam do czytania i komentowania. Jako, iż jest to mój pierwszy blog prosiłbym o rady :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)